Nieudany żart 13-latków skończy się w sądzie rodzinnym
Alarm bombowy okazał się żartem dwóch nastolatków - mieszkańcy zaniepokojeni
  1. Dwaj 13-latkowie postanowili sprawdzić reakcję seniorki, udając pracowników MOPS.
  2. Po oskarżeniach o oszustwo, nastolatkowie zagrozili bombą w bloku seniorki.
  3. Zawiadomiona policja szybko potwierdziła, że to fałszywy alarm.
  4. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego, a funkcjonariusze przypominają o powadze takich żartów.

W naszej społeczności doszło do niepokojącego incydentu, kiedy to dwóch 13-latków zdecydowało się na dość niewybredny żart. Udając pracowników ośrodka pomocy społecznej, skontaktowali się z 80-letnią mieszkanką, pytając o dane jej konta bankowego. Kiedy zaczęła mieć wątpliwości co do ich intencji, nastolatkowie posunęli się do stwierdzenia, że w jej bloku znajduje się bomba.

Kobieta natychmiast zawiadomiła policję, która szybko zjawiła się na miejscu wraz z ekipą minersko-pirotechniczną. Na szczęście szybko ustalono, że informacja o bombie była fałszywa. Po krótkim śledztwie okazało się, że sprawcami fałszywego alarmu są młodzi mieszkańcy gminy Supraśl, którzy przyznali się do próby żartu.

W świetle prawa tego typu "żarty" są traktowane bardzo poważnie, a konsekwencje mogą być dotkliwe. Przypadek ten jest szczególnie niepokojący, biorąc pod uwagę wiek sprawców i potencjalne niebezpieczeństwo, które stworzyli nie tylko dla seniorki, ale dla całej społeczności. Policja przypomina, że fałszywe alarmy bombowe są nie tylko nieodpowiedzialne, ale mogą skutecznie blokować dostęp do pomocy dla osób, które naprawdę jej potrzebują.

Obecnie sprawą zajmuje się sąd rodzinny, który zadecyduje o dalszym losie młodych sprawców. To smutne, że młodzi ludzie decydują się na takie działania, które mogą mieć długotrwałe konsekwencje dla nich i ich rodzin. Warto, aby była to lekcja dla nas wszystkich o znaczeniu odpowiedzialności za nasze działania, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa publicznego.


Na podst. KMP w Białymstoku