Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Burza na Białostocczyźnie. Podziemie wyszło do walki, a potem przyszły represje

Burza na Białostocczyźnie. Podziemie wyszło do walki, a potem przyszły represje

FOT. Urząd Wojewódzki w Białymstoku

Akcja „Burza” miała być czymś więcej niż serią starć z Niemcami. Na Białostocczyźnie wzięły w niej udział tysiące żołnierzy Armii Krajowej, a stawką było pokazanie, że po wyparciu okupanta to polskie państwo ma prawo mówić tu ostatnie słowo. Szybko wyszło jednak na jaw, że po wspólnej walce z Niemcami przychodził czas sowieckiego rozbrojenia, a za nim – aresztowania, wywózki i strzały.

  • Na Białostocczyźnie akcja przybrała skalę, której nie dało się zignorować
  • Sowiecki odwet przyszedł zaraz po wspólnych walkach

Na Białostocczyźnie akcja przybrała skalę, której nie dało się zignorować

„Burza” miała być odpowiedzią polskiego podziemia na zmieniającą się sytuację frontową. Jej sens był jasny – gdy Niemcy tracili kolejne tereny, Armia Krajowa chciała wystąpić jako gospodarz, a nie bierny obserwator. W praktyce oznaczało to próbę potwierdzenia, że wyzwalane spod okupacji ziemie należą do narodu polskiego i do legalnych władz Rzeczypospolitej, działających na emigracji w Londynie.

Na Białostocczyźnie ten plan nie pozostał na papierze. Żołnierze AK przeprowadzili tu łącznie ponad 200 różnego rodzaju działań bojowych. Do walki stanęło blisko 7 tys. ludzi, którymi dowodził komendant Okręgu Białystok AK, ppłk Władysław Liniarski „Mścisław”. To pokazuje, że region nie był jedynie tłem dla wielkiej historii – był jednym z miejsc, gdzie podziemie realnie próbowało przejąć inicjatywę.

Sowiecki odwet przyszedł zaraz po wspólnych walkach

Najbardziej gorzki element tej historii zaczął się wtedy, gdy wspólne działania przeciw Niemcom dobiegały końca. Sowieci chętnie korzystali z pomocy oddziałów AK, ale zaraz potem rozbrajali polskie jednostki. W ślad za tym szły masowe aresztowania, a nierzadko także egzekucje. Dla wielu żołnierzy oznaczało to nie koniec wojny, lecz początek nowego rodzaju zagrożenia.

Skala represji była ogromna także w wymiarze ogólnopolskim. Szacuje się, że w akcji „Burza” uczestniczyło ponad 100 tys. wojskowych. Około 20–30 tys. z nich wywieziono w głąb ZSRR, w większości bezpowrotnie, a kolejne 50 tys. trafiło do więzień NKWD – głównie za odmowę wstąpienia do armii Berlinga. Represje dotykały nie tylko żołnierzy, lecz także ludność cywilną, która żyła w cieniu tych działań i ich konsekwencji.

Formalny koniec akcji przyniósł rozkaz wydany 26 października 1944 roku przez ostatniego komendanta głównego AK, gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Dla uczestników „Burzy” nie oznaczało to jednak zamknięcia sprawy – raczej bolesne potwierdzenie, że po jednej okupacji przyszła kolejna, a walka o polską podmiotowość na tych terenach skończyła się dramatycznym zderzeniem z sowiecką polityką.

na podstawie: Podlaski Urząd Wojewódzki.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Wojewódzki w Białymstoku). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.