[PIŁKA NOŻNA] Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0. Samobójczy gol i emocje z VAR w PKO BP Ekstraklasie

[PIŁKA NOŻNA] Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0. Samobójczy gol i emocje z VAR w PKO BP Ekstraklasie

Dwa zwycięstwa Jagiellonii, dwa GKS-u i jeden remis – taki bilans pięciu poprzednich spotkań zapowiadał kolejną rywalizację bez oczywistego faworyta. Tym razem to białostoczanie dopisali do niej wygraną: Jagiellonia Białystok zwyciężyła u siebie z GKS-em Katowice 1:0, a jedyną bramkę przyniosła samobójcza interwencja Ilji Szkurina w 69. minucie. Później miejscowi kibice musieli jeszcze przeżyć nerwowe oczekiwanie na rozstrzygnięcie analizy VAR.

Majowe spotkanie tych zespołów w Katowicach zakończyło się remisem 2:2. Niedzielny mecz 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy, rozegrany 8 listopada na Stadionie Miejskim w Białymstoku, miał zupełnie inny wynik i charakter. Goli było mniej, za to emocji związanych z jedną decyzją sędziowską wystarczyło na długo.

Także ligowe zestawienie pokazywało, jak niewielki dystans dzielił obie drużyny: Jagiellonia zajmowała dziewiąte miejsce, GKS ósme, a przy obu zespołach widniało po 21 punktów. To spotkanie miało więc znaczenie nie tylko dla bilansu bezpośredniej rywalizacji, ale również dla układu sąsiadujących ze sobą ekip.

Bez dopingu, bez bramek, z cierpliwym szukaniem sposobu

Zanim rozpoczęła się gra, minutą ciszy uczczono ofiary tragedii w Krakowie. Jagiellonia wystąpiła bez zorganizowanego dopingu kibiców. Brak tego wsparcia był odczuwalny – po spotkaniu zwracał na to uwagę Mikołaj Łuczak, który prowadził gospodarzy z ławki.

Jego obecność w tej roli wynikała z wcześniejszej kary dla Adriana Siemieńca. 2 października Komisja Ligi zawiesiła pierwszego szkoleniowca na sześć spotkań Ekstraklasy, a obowiązki przy linii bocznej przejął asystent. Niedzielny występ wpisywał się też w próbę odbudowy ligowych wyników. Jeszcze 25 października zwycięstwo 1:0 nad Wisłą Płock zakończyło serię czterech kolejnych porażek.

Gospodarze zaczęli w ustawieniu 4–2–3–1, katowiczanie w 3–4–3. Do zdobycia przewagi nie wystarczało jednak samo częstsze utrzymywanie się przy piłce. Defensywa zespołu Rafała Góraka była dobrze zorganizowana, co później podkreślał również Łuczak. Białostoczanie musieli szukać sposobu na jej rozmontowanie, a do szatni obie drużyny zeszły przy stanie 0:0.

W pierwszej części Daniel Stefański dwukrotnie pokazał żółtą kartkę zawodnikom gości. W 23. minucie upomniany został Pau Resta, a w 37. Mateusz Kowalczyk. Wynik pozostawał jednak nietknięty i samo posiadanie piłki nie dawało miejscowym powodów do zadowolenia.

Więcej lokalnych informacji z Białegostoku jest na echobialystok.pl. Sprawdź też, co dzieje się w najbliższych dniach – wydarzenia i imprezy zbieramy na echobialystok.pl/wydarzenie.

Lozano dośrodkował, Szkurin trącił, VAR zatrzymał oddech

Pierwsze ruchy personalne gospodarzy nastąpiły tuż po godzinie gry. W 63. minucie Sergio Lozano zastąpił Kajetana Szmyta, a minutę później Ousmane Sow zmienił Jesúsa Imaza. Górak odpowiedział wprowadzeniem Borjy Galana za Mateusza Wdowiaka oraz Emana Markovicia za Marcela Wędrychowskiego.

To właśnie Lozano miał udział w akcji, która rozstrzygnęła spotkanie. W 69. minucie dośrodkował z rzutu wolnego, a Szkurin niefortunnie zmienił tor lotu piłki i skierował ją do własnej bramki. Jagiellonia prowadziła 1:0. Nie był to gol jej napastnika ani pomocnika, ale dla gospodarzy liczył się przede wszystkim przełamany bezbramkowy wynik.

Katowiczanie szukali odpowiedzi także zmianami. W 78. minucie Sebastian Milewski zastąpił Kowalczyka, a Bartosz Wolski wszedł za Kacpra Łukasiaka. Cztery minuty później wydarzyło się coś, co mogło całkowicie zmienić nastroje na stadionie.

Po upadku Marcina Wasielewskiego sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u. Zanim jednak goście dostali szansę na wyrównanie, sytuację sprawdzono na VAR. Stefański odwołał jedenastkę, a Wasielewski w 83. minucie otrzymał żółtą kartkę. Wynik nadal brzmiał 1:0.

W 85. minucie Wasielewskiego zastąpił Erik Jirka, natomiast w 90. gospodarze zmienili Kamila Jóźwiaka na Jakuba Kucharskiego. Kolejnych bramek już nie było.

Końcowe liczby przemawiały za Jagiellonią: 57 procent posiadania piłki i sześć celnych strzałów przy dwóch GKS-u. Rzuty rożne rozłożyły się niemal po równo – 8:7. Górak oceniał później, że o porażce zdecydowały drobiazgi. W Białymstoku najwięcej ważyło jedno niefortunne dotknięcie piłki.

Teraz przed Jagiellonią wyjazd do Cracovii 21 listopada, następnie spotkanie z Sunderlandem w Lidze Europy 26 listopada i domowy mecz z Radomiakiem dwa dni później. Niedzielna wygrana daje białostoczanom dobry wynik przed tym intensywnym odcinkiem terminarza.

Jagiellonia BiałystokStatystykaGKS Katowice
1Gole0
57%Posiadanie43%
6Strzały celne2
7Strzały niecelne5
22Strzały łącznie12
9Strzały zablokowane5
15Strzały w polu karnym8
7Strzały spoza pola4
8Rzuty rożne7
9Faule12
3Spalone2
0Żółte kartki3
0Czerwone kartki0
2Interwencje bramkarza6
454Liczba podań330
361Podania celne243
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły