Łapski tydzień teatru pokazał, że sala wciąż pękała w szwach

3 min czytania
Łapski tydzień teatru pokazał, że sala wciąż pękała w szwach

FOT. Urząd Miejski w Łapach

Na łapskiej widowni trudno było znaleźć pusty fotel, gdy kolejne spektakle zaczynały się dzień po dniu. XXVII Łapski Tydzień Teatru zamienił siedem marcowych dni w serię spotkań z komedią, bajką i opowieściami dla dorosłych. Najmocniej wybrzmiało to, że niemal wszystkie wydarzenia były bezpłatne, a to od razu przełożyło się na pełne sale. W Łapach znów widać było, że scena potrafi zebrać razem dzieci, seniorów i tych, którzy zwykle przychodzą do teatru tylko od święta.

  • Siedem dni, w których scena nie zostawała pusta
  • Najmłodsi, seniorzy i amatorzy stworzyli jeden teatralny rytm
  • Kaprys wrócił z trzema premierami i mocnym sygnałem na przyszłość

Siedem dni, w których scena nie zostawała pusta

Od 16 do 22 marca łapski teatr działał niemal bez przerwy. Każdego dnia publiczność dostawała inny ton, inne tempo i inny rodzaj emocji – od lekkiej intrygi, przez spektakle dla rodzin, po bardziej wymagające propozycje dla dorosłych. Na scenie pojawiały się zespoły z Warszawy , Bielska Podlaskiego i Turośni Kościelnej, co dodawało całemu wydarzeniu wyraźnie szerszego, ponadlokalnego oddechu.

W programie znalazły się tytuły, które już wcześniej zbierały dobre recenzje na festiwalowych scenach w kraju. „Tu leży pies pogrzebany” Teatru Wary Mary pokazał, że do Łap trafiają przedstawienia z wyraźnym scenicznym charakterem, a nie tylko grane „na spokojnie” repertuarowe pozycje. Dzięki temu tygodniowi teatr nie był tu dodatkiem do kalendarza, ale pełnoprawnym wydarzeniem, które wypełniało wieczory i przyciągało widzów bez sztucznego nadęcia.

Najmłodsi, seniorzy i amatorzy stworzyli jeden teatralny rytm

Szczególne miejsce w programie dostał wtorek, kiedy sala należała przede wszystkim do dzieci z przedszkoli i szkół podstawowych. Edukacyjne spektakle działały tu nie tylko jak widowisko, ale też jak pierwsza poważniejsza lekcja patrzenia na scenę, słuchania i reagowania na to, co dzieje się przed publicznością. Takie spotkania często zostają w pamięci dłużej niż szkolna wycieczka, bo dla wielu najmłodszych były to pierwsze tak bliskie kontakty z teatrem.

Obok dzieci pojawili się też seniorzy, którzy pokazali, że scena nie ma wieku. „Bajka o Kopciuszku” przygotowana przez uczestników Dziennego Domu Senior+ oraz pełne humoru „O kobietach z przymrużeniem oka” z Klubu Senior+ dodały temu tygodniowi ciepła i dystansu. Właśnie w takich momentach najlepiej widać, że w Łapach teatr jest przestrzenią wspólną – dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę ze sceną, i dla tych, którzy wracają na nią po latach.

Kaprys wrócił z trzema premierami i mocnym sygnałem na przyszłość

Najmocniejszy ślad zostawił jednak miejscowy Teatr Kaprys. Zespół pokazał w tym tygodniu kilka spektakli i aż trzy premiery – „Feblik”, „Smok Wawelski” oraz „Medium”. Każde z tych przedstawień grało innym językiem: jedno sięgało po klasyczny motyw, inne stawiało na humor, a jeszcze inne budowało opowieść bardziej współczesną i refleksyjną. Dzięki temu Kaprys nie wyglądał jak grupa od jednego rodzaju teatru, tylko jak zespół, który szuka i rozwija się w kilku kierunkach naraz.

Duże znaczenie miało też pojawienie się reaktywowanej w tym roku grupy dorosłych Teatru Kaprys. Ich debiut w „Medium” nie był tylko kolejną pozycją w repertuarze, ale czytelnym sygnałem, że scena w Łapach ma zaplecze i ambicję, by działać dłużej niż jeden sezon. To właśnie w takich powrotach widać, że pasja nie kończy się wraz z upływem czasu, a lokalny teatr może nadal zaskakiwać świeżością, jeśli dostaje przestrzeń i ludzi gotowych wejść na scenę.

na podstawie: UM Łapy.

Autor: krystian