ASF znów podnosi ryzyko w powiecie. Weterynaria ostrzega hodowców świń

ASF znów podnosi ryzyko w powiecie. Weterynaria ostrzega hodowców świń

FOT. UM Łapy

Sześć ognisk afrykańskiego pomoru świń wykrytych u padłych dzików w powiecie białostockim to sygnał, którego hodowcy świń nie powinni lekceważyć. Powiatowy Lekarz Weterynarii przypomina, że wirus może teraz łatwiej przenosić się z terenu pól i lasów do gospodarstw. Najbardziej narażone są miejsca, gdzie pracuje sprzęt, pojawiają się sezonowi pracownicy albo rośnie ruch ludzi korzystających z dróg dojazdowych i ścieżek leśnych. W takich warunkach bioasekuracja staje się codzienną linią obrony.

  • Sześć ognisk wykrytych u dzików i wyraźny sygnał dla hodowców
  • Pola, lasy i ruch ludzi tworzą dziś niebezpieczny układ
  • Obserwacja stada i szybkie zgłoszenie mogą zatrzymać zakażenie

Sześć ognisk wykrytych u dzików i wyraźny sygnał dla hodowców

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Białymstoku poinformował o potwierdzeniu sześciu ognisk ASF u padłych dzików na terenie powiatu białostockiego. Chodzi o obszar gminy Juchnowiec Kościelny, w okolicach Izabelina, Olmontów i Stanisławowa. To właśnie tam weterynaria widzi dziś szczególnie wyraźne zagrożenie dla stad trzody chlewnej.

Taki komunikat nie jest tylko formalnym ostrzeżeniem. W terenie oznacza konieczność większej czujności tam, gdzie świnie są utrzymywane nawet w niewielkiej skali, również na własny użytek. Przy ASF nie ma miejsca na rutynę, bo wirus potrafi dotrzeć do gospodarstwa na podeszwie buta, na kole samochodu albo na narzędziach, które miały kontakt z zanieczyszczonym środowiskiem.

Pola, lasy i ruch ludzi tworzą dziś niebezpieczny układ

Weterynaria wskazuje kilka sytuacji, które zwiększają ryzyko szerzenia się wirusa. Wśród nich są intensywne prace rolnicze i leśne, a więc żniwa, sianokosy, prace przy uprawach czy pozyskiwanie drewna. Każdy taki przejazd przez tereny, gdzie bytują dziki, może przynieść materiał zakaźny bliżej gospodarstw.

Najważniejsze zagrożenia wymienione przez służby to: – wzmożona aktywność rolnicza i leśna,
– większy ruch osób odwiedzających tereny wiejskie i leśne,
– sezonowe zatrudnianie pracowników w gospodarstwach,
– letnia aktywność i migracje dzików,
– wysoka temperatura i wilgotność sprzyjające przetrwaniu wirusa w środowisku,
– owady i gryzonie, które mogą przenosić zakaźny materiał do budynków inwentarskich.

To ważne zwłaszcza teraz, gdy do lasu i na pola częściej wchodzą nie tylko rolnicy, ale też grzybiarze, turyści, rowerzyści i myśliwi. Im więcej ruchu, tym większa szansa na przypadkowe zawleczenie wirusa do obejścia, często zupełnie niezauważalnie.

Obserwacja stada i szybkie zgłoszenie mogą zatrzymać zakażenie

W komunikacie podkreślono także obowiązek regularnego oglądania świń pod kątem objawów chorobowych. Szczególną uwagę trzeba zwracać na gorączkę, osowiałość, sinicę skóry i nagłe padnięcia bez wyraźnej przyczyny. Takie sygnały nie powinny czekać do następnego dnia.

Każdy przypadek padnięcia świń albo pojawienia się niepokojących objawów należy zgłaszać do urzędowego lekarza weterynarii lub bezpośrednio do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Białymstoku. W stadach, także tych prowadzonych na własny użytek, powinna być prowadzona dokumentacja padnięć, ubojów i przemieszczania świń.

Służby przypominają również o utrzymaniu wysokiego poziomu bioasekuracji. W obecnej sytuacji to nie detal, lecz warunek, który może zdecydować o bezpieczeństwie całego gospodarstwa.

na podstawie: UM Łapy.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Łapy). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.