[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 0:0

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 0:0

Jagiellonia Białystok zremisowała z Lechem Poznań 0:0 w 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Na Chorten Arenie w Białymstoku spotkały się drużyny z samej góry tabeli, ale po 90 minutach nikt nie znalazł sposobu na przełamanie rywala. Do przerwy było 0:0 i obraz gry tylko potwierdzał, że to będzie wieczór bardziej dla obrońców i bramkarzy niż dla napastników.

Bramkarze trzymali poziom od początku do końca

Mecz w Białymstoku od początku miał twardy, uważny przebieg. Jagiellonia, prowadzona przez Adriana Siemieńca, próbowała szukać swoich momentów w ustawieniu 4-1-3-2, a Lech Nielsa Fredeiksena odpowiadał spokojem i organizacją w 4-4-2. Z boiska nie biła przewaga żadnej ze stron, bo i posiadanie piłki rozłożyło się niemal równo, i w strzałach celnych było 3:3, a liczba rzutów rożnych też zakończyła się remisem 3:3.

Najwięcej pracy mieli jednak bramkarze, którzy bez przesady mogą uchodzić za bohaterów tego spotkania. Bartosz Mrozek zatrzymał Jagiellonię w sytuacji sam na sam z Kajetanem Szmytem, a po drugiej stronie Sławomir Abramowicz świetnie poradził sobie ze strzałem Mikaela Ishaka, po którym piłka jeszcze odbiła się od słupka. To były interwencje, które utrzymały mecz w ryzach i sprawiły, że wynik bezbramkowy nie był żadnym przypadkiem.

Z czasem na murawie robiło się coraz bardziej nerwowo. Sędzia Jarosław Przybył sięgał po kartki, a mecz robił się coraz bardziej szarpany. W Lechu żółte upomnienie obejrzał Antonio Milić, natomiast po stronie Jagiellonii kartki zobaczyli Eryk Kozłowski, Bernardo Vital, Adrian Siemieniec i Afimico Pululu. To dobrze oddaje, jak dużo było w tym spotkaniu walki i jak mało miejsca na swobodę.

Podział punktów, który nie zadowala w pełni nikogo

Po przerwie tempo wzrosło, ale konkret nadal brakowało. Obie strony próbowały coś zmienić także przez roszady: Lech wprowadził między innymi Patrika Wålemarka i Pablo Rodrígueza, a Jagiellonia odpowiedziała zmianami w środku pola i na skrzydłach, jednak obraz meczu nie uległ wyraźnej zmianie. Czołowe drużyny Ekstraklasy długo szukały jednej dobrej akcji, ale każda z prób kończyła się na dobrze ustawionej defensywie albo na interwencji golkipera.

Po końcowym gwizdku Niels Frederiksen mówił, że remis był wynikiem sprawiedliwym. Patrząc na przebieg gry, trudno z tym polemizować. Lech przyjechał do Białegostoku jako lider, Jagiellonia była wiceliderem i miała tylko trzy punkty straty, ale na boisku różnica w tabeli nie była widoczna. Zamiast wielkiego hitu z bramkami dostaliśmy mecz walki, dyscypliny i dużej ostrożności.

Dla Jagiellonii to spotkanie zostawia pewien niedosyt, bo u siebie zawsze liczy się na więcej niż tylko punkt. Z drugiej strony remis z pierwszym zespołem ligi potwierdza, że białostoczanie wciąż są bardzo mocno w grze o najwyższe cele. W takiej czołówce każdy detal ma znaczenie, a tym razem decydowały właśnie detale – i rękawice dwóch bramkarzy.

Jagiellonia BiałystokStatystykaLech Poznań
0Gole0
49%Posiadanie51%
3Strzały celne3
5Strzały niecelne7
11Strzały łącznie17
3Strzały zablokowane7
7Strzały w polu karnym10
4Strzały spoza pola7
3Rzuty rożne3
15Faule12
1Spalone0
3Żółte kartki1
3Interwencje bramkarza3
468Liczba podań487
403Podania celne428
86%Skuteczność podań88%