Radni uderzają w prezesa huty po przenosinach produkcji do Pieńska

Radni uderzają w prezesa huty po przenosinach produkcji do Pieńska

FOT. Urząd Miejski Białystok

W Białymstoku temat Biaglassu uderzył w radę miasta jak zimny prysznic. Jednomyślna decyzja radnych pokazała, że sprawa nie jest już tylko biznesową kalkulacją, lecz także pytaniem o dane słowo, miejsca pracy i przyszłość zakładu, który miał zostać w mieście. W tle została obietnica nowej fabryki, która miała zatrzymać produkcję na miejscu, a skończyło się na wyjeździe setki kilometrów dalej.

  • Radni nie zostawili suchej nitki na decyzji spółki
  • Obietnica nowej fabryki została daleko w tyle za rzeczywistością
  • Za zakładem stoją ludzie, których nie da się łatwo zastąpić

Radni nie zostawili suchej nitki na decyzji spółki

Podczas posiedzenia 30 marca 2026 roku Rada Miasta Białystok przyjęła stanowisko w sprawie przeniesienia produkcji „Biaglass Huty Szkła Białystok” do Pieńska na Dolnym Śląsku. Za dokumentem zagłosowali wszyscy obecni radni – 26 osób z 27 uprawnionych. W mieście to mocny sygnał, że sprawa została odebrana nie jako zwykła zmiana organizacyjna, ale jako cios wymierzony w ludzi i w sam Białystok.

W przyjętym stanowisku radni wyrazili oburzenie decyzją zarządu spółki i solidaryzowali się ze zwalnianymi pracownikami. Wprost wezwali też prezesa Leszka Czemiela, by dotrzymał publicznie składanych deklaracji i nie odcinał huty od miasta, z którym była związana od lat.

Obietnica nowej fabryki została daleko w tyle za rzeczywistością

Jeszcze wcześniej Leszek Czemiel zapewniał, że produkcja razem z załogą ma trafić do nowocześniejszego zakładu, który planowano budować w Białymstoku. W grę wchodziły dwie lokalizacje – przy ul. Elewatorskiej albo przy ul. Andersa. Taki scenariusz miał zatrzymać firmę na miejscu, dać pracownikom lepsze warunki i jednocześnie nie osłabić wpływów do miejskiej kasy.

Rzeczywistość potoczyła się jednak inaczej. Po sprzedaży fabryki produkcja została przeniesiona do Pieńska, oddalonego od Białegostoku o około 700 kilometrów. Dla większości załogi to dystans nie do przejścia – niewielu zdecyduje się przenieść życie tak daleko od domu, nawet jeśli oferta była przedstawiana. Dla miasta oznacza to nie tylko zamknięcie ważnego rozdziału w przemysłowej historii, ale też utratę podatnika, którego pieniądze zasilały budżet.

Za zakładem stoją ludzie, których nie da się łatwo zastąpić

Najmocniej uderza tu los samych pracowników. Wśród nich są osoby związane z Biaglassem od początku swojej drogi zawodowej, z doświadczeniem i umiejętnościami, których nie zdobywa się szybko. Produkcja szkła wymaga wiedzy, wprawy i precyzji, a to sprawia, że ci ludzie mogą mieć kłopot ze znalezieniem podobnej pracy od ręki.

Właśnie dlatego stanowisko rady miasta ma nie tylko symboliczny wymiar. To sygnał, że decyzja spółki została odebrana jako złamane zobowiązanie wobec Białegostoku i wobec ludzi, którzy przez lata budowali markę huty. Teraz najważniejsze pytanie brzmi nie tyle, co stanie się z samą produkcją, ile gdzie i za jaką cenę odnajdą się ci, którzy tworzyli ją od środka.

na podstawie: Urząd Miejski Białystok.