Dwa misteria w Choroszczy zamieniły Wielki Tydzień w opowieść o nadziei

Dwa misteria w Choroszczy zamieniły Wielki Tydzień w opowieść o nadziei

FOT. Urząd Miejski w Choroszczy

We wtorek, 31 marca, w Choroszczy scena należała do „Pasji” – i to aż dwa razy. Najpierw wystąpili uczniowie oraz nauczyciele Szkoły Podstawowej im. H. Sienkiewicza, potem głos zabrali podopieczni MONAR-u z Zaczerlan. Oba widowiska niosły ze sobą więcej niż samą opowieść o męce i zmartwychwstaniu – budowały skupienie, ciszę i ten szczególny rodzaj wzruszenia, który zostaje na dłużej.

  • Szkolna „Pasja” poprowadziła od biblijnego początku do Zmartwychwstania
  • W plenerze MONAR-u „Pasja” nabrała bardzo osobistego tonu
  • Dwa przedstawienia, jeden wspólny ton skupienia i nadziei

Szkolna „Pasja” poprowadziła od biblijnego początku do Zmartwychwstania

W szkole w Choroszczy młodzi wykonawcy weszli w bardzo wymagającą historię z wyraźnym spokojem i dojrzałością. Przed publicznością rozwinęła się opowieść szeroka i ułożona z wielu biblijnych obrazów – od Adama i Ewy, przez spór Kaina i Abla, aż po najważniejsze sceny z życia Jezusa. Były uzdrowienie niewidomego, wskrzeszenie Łazarza, chrzest w Jordanie, cud w Kanie Galilejskiej, obrady Sanhedrynu, droga krzyżowa i symbolicznie pokazany Szeol, który prowadził już do triumfu Zmartwychwstania.

To przedstawienie miało wyraźny rytm i dbałość o detal, co w szkolnym widowisku nie zdarza się często na takiej skali. Za reżyserię odpowiadał Tomasz Perkowski, scenografię przygotowała Kamila Waszczuk, a za charakteryzację i kulisy czuwała Agnieszka Paliwoda. W efekcie szkolna „Pasja” nie wyglądała jak zwykły występ z okazji świąt, ale jak starannie zbudowane misterium, w którym ważny był każdy gest i każde wejście na scenę.

W plenerze MONAR-u „Pasja” nabrała bardzo osobistego tonu

Drugie widowisko miało inny ciężar i inną temperaturę emocji. Podopieczni Stowarzyszenia MONAR – Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień w Zaczerlanach pokazali „Pasję” jako historię dużo bliższą współczesnemu doświadczeniu człowieka. Nie była to jedynie opowieść o drodze Chrystusa, ale też obraz walki, słabości i próby podniesienia się po upadku.

Misterium przygotowywano przez kilka tygodni, a plener tylko wzmocnił jego wymowę. Naturalne otoczenie dodało scenom autentyczności, a widzowie mogli odczuć, że to przedstawienie wyrasta nie tylko z tradycji wielkanocnej, lecz także z osobistego zaangażowania wykonawców. Właśnie dlatego ten pokaz tak mocno wybrzmiał – był szczery, bezpośredni i pełen emocji, które nie kończyły się wraz z ostatnią sceną.

Dwa przedstawienia, jeden wspólny ton skupienia i nadziei

Oba występy połączyło rzadkie dziś połączenie artystycznej staranności i duchowej prostoty. Dekoracje, kostiumy oraz zaangażowanie wszystkich osób tworzących te widowiska sprawiły, że publiczność otrzymała nie tylko świąteczne przedstawienie, ale też chwilę wyciszenia przed Wielkanocą.

W Choroszczy teatr znów okazał się czymś więcej niż sceną i światłem. Przez dwa różne zespoły, dwa różne miejsca i dwa różne sposoby opowiadania ta sama historia wybrzmiała z pełną siłą – jako opowieść o cierpieniu, nadziei i powrocie do życia.

na podstawie: UM Choroszcz.