Od rodzinnej kłótni do aresztu - 64-latek z Białegostoku zatrzymany po latach przemocy

Od rodzinnej kłótni do aresztu - 64-latek z Białegostoku zatrzymany po latach przemocy

FOT. KMP w Białymstoku

Do białostockiej policji trafiło zgłoszenie o agresywnym mężu. Funkcjonariusze ustalili, że 64-latek miał znęcać się nad żoną od blisko czterech lat, a podczas awantur, często po alkoholu, wyzywał ją, poniżał i bił. Sąd zamknął mu drogę do domu na dwa miesiące.

Kobieta poprosiła o pomoc policjantów z białostockiej „dwójki” i przekazała, że mąż jest agresywny, wszczyna awantury oraz ją obraża. Z jej relacji wynikało też, że mężczyzna uciekł z mieszkania, gdy dowiedział się, że poszła zawiadomić policję.

Jak ustalili mundurowi, przemoc miała trwać od blisko czterech lat. W tym czasie 64-latek, będąc pod wpływem alkoholu, miał wyzywać żonę, poniżać ją, bić pięściami i grozić, że ją zabije. W dniu zgłoszenia znów doszło do awantury. Tym razem także po alkoholu mężczyzna zaatakował żonę.

Sprawą zajęli się kryminalni z Komisariatu Policji II w Białymstoku. Ustalili, gdzie przebywa agresor. Okazało się, że pomieszkiwał u rodziny, a policjanci sprawdzili też informację o jego wyjazdach samochodem z bratem. Gdy brat miał stawić się do komisariatu, przywiózł go 64-latek. Wtedy funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę.

Policjanci wdrożyli procedurę niebieskiej karty. 64-latek usłyszał zarzut znęcania się. Sąd zastosował wobec niego 2 miesiące aresztu, a za to przestępstwo, zgodnie z kodeksem karnym, grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Ta sprawa pokazuje, jak długo domowa przemoc potrafi narastać za zamkniętymi drzwiami, zanim do akcji wchodzi policja i sąd. W takich przypadkach jeden telefon może przerwać spiralę strachu szybciej, niż sprawca zdąży się zorientować.

na podstawie: KMP w Białymstoku.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (KMP w Białymstoku). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.